Pokazywanie postów oznaczonych etykietą odżywianie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą odżywianie. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 20 kwietnia 2010

VEGEBOX


Plan jest taki. Przyszła wiosna. W sklepach coraz więcej krajowych warzyw. Ja jednak jedzenia mam zamiar szukać nie tylko w sklepach, ale i w sklepowych śmietnikach. Przynajmniej częściowo, bo postanowiłam również zaopatrywać się w ekologiczne warzywa prosto od dostawców. Myślę, że taki mix to zrównoważona dieta zarówno dla mojego portfela jak i organizmu pragnącego czystych, zdrowych akumulatorów.
Dlaczego bezpośrednio od rolników?
Bo nie mam zamiaru płacić dziesięciokrotnej wartości "zwykłego" pestycydowego warzywa w eko sklepach. Wiadomo. Każdy pośrednik musi zarobić.
Zaczęłam więc rozglądać się za bezpośrednimi dostawcami, którzy przyjeżdzają raz, dwa razy w tygodniu do Warszawy ze swoimi plonami. "Swojego" rolnika jeszcze nie znalazłam, natknęłam się natomiast na bardzo przyjemną stronkę VEGEBOX.pl powstałą z inicjatywy dwóch absolwentów Międzywydziałowych Studiów Ochrony Środowiska. Nadal pozostaje problem pośrednictwa, ceny jednak nie wydają się wygórowane. Jeżeli zrzucimy się ze znajomymi na skrzynkę, to i koszty dostawy spadają do zera. W ofercie nie tylko warzywa, również przetwory, zboża i zioła. Ważne, że wszystko z ekologicznymi certyfikatami. Podoba mi się :)

poniedziałek, 19 kwietnia 2010

Żywność masowego rażenia

Jakieś trzy tygodnie temu w "Przekroju" ukazał się ciekawy artykuł o przemyśle spożywczym. Publikacja ta jest w dużej mierze oparta na filmie "FOOD INC." dlatego osoby, które ten film widziały nie znajdą tam żadnych nowości. To co mnie jednak cieszy to fakt, że tego typu publikacje drukują już nie tylko niszowe eko,wege magazyny, ale tygodniki społeczno-kulturalne o znacznie większym nakładzie. Dzięki temu (mam nadzieje) ten temat staje się dla zwykłych zjadaczy schabowego już nie tylko bełkotem brudnych ekoterrorystów, który łatwo odrzucić i wyprzeć, ale poważnym problemem społecznym (jeszcze raz powtórzę- MAM NADZIEJĘ!!!).
obrazek sciągnięty z przekroj.pl

piątek, 9 kwietnia 2010

norweskie krowy...

No i norweska przygoda skończona. A norweskie krowy wcale nie są takie szczęśliwe jak to pokazują w ichnej telewizyjnej reklamie McDonalda :( Chociaż przyznać trzeba, że silne odmiany krów mięsnych trzymane są przez niemalże cały rok na zewnątrz. Krowy mleczne natomiast(nie licząc tych z gospodarstw ekologicznych) przez dwa letnie miesiące wypuszczane są na pastwiska gdzie się pasą bez ograniczeń. Dobre i to :) Nawet zastanawiałam się poważnie nad podjęciem w okresie wakacyjnym pracy przy wypasie krów czy owiec... przez miesiąc, dwa tylko ja, krowy, drewniany domek(często bez prądu), i zielone, bezludne przestrzenie...a w dodatku można jeszcze za to dostać całkiem niezłe pieniądze. Po przemyśleniu jednak doszłam do wniosku, że w ten sposób chcąc nie chcąc będę w samym centrum tego od czego uciekam- wykorzystywania zwierząt, czynienia z nich podwładnych. I mimo całego uroku pracy ze zwierzętami to niestety prędzej czy później każde z nich skończy jako cięlęcina, wołowina, jagnięcina...
Przy okazji w końcu miałam okazję porozmawiać z uczciwym hodowcą krów który przyznał, że owe muszą być cały czas zacielane, aby dawały dużo mleka. Jak któraś daje mleka za mało to bye bye, idziesz do rzeźni maleńka. Piszę to , ponieważ kilka osób próbowało mi wmówić , że krowa całe życie ma mleko, a my dojąc ją, uwalniamy ją od problemu jego nadmiaru :)

wtorek, 23 marca 2010

Cielęcina

Na tym filmie nie ma drastycznych scen. Za to rzeczowo napisany lektor. Oglądałam już dużo takich filmików i często nie mam siły oglądać kolejnego. Jednak kiedy podupadam w swoim weganiźmie, ześlizguje się w stare koleiny wygody i konformizmu to tego typu filmy przypominają mi, że to nie moja droga. I lecę do kuchni zrobić wegańską pastę, żebym znowu w pracy "na głoda" nie skusiła się na sprzedawane u nas bułki z twarogiem. Alleluja

sobota, 8 sierpnia 2009

zeróweczki

Cieszy mnie, że w ostatnich miesiącach upowszechnia się wśród moich rodaków wiedza o warunkach chowu kur znoszących jaja oznaczane później numerem 3.Okazało się, że nawet moja babcia wybiera w sklepie jajka z najniższą cyferką.Inna sprawa, jaja 0, czy chociażby 1, są dostępne w coraz większej ilości sklepów.Dwa miesiące temu znalazłam je nawet w moim osiedlowym Markpolu.
Ładną, choć dla mnie nie do końca czytelną kampanie na ten temat zorganizowała agencja Bed&Breakfast